Jeszcze kilka dni temu powiedziałam P., że może i jestem słaba fizycznie, ale na pewno nie psychicznie...
Dzisiaj mocno odczułam to, że chyba trochę się myliłam...
Tak, w ostatniej chwili dostałam się do szkoły na której bardzo mi kiedyś zależało.
Tak, kiedyś...
Jak jest teraz ? sama nie wiem...
W pewnym momencie pogodziłam się z tym, że trafię tam gdzie dostałam się na początku, nawet zaczęło mi się to podobać !
I nagle BUM ! Wszystko co zacząłeś planować i sobie wyobrażać nagle przestaje mieć sens...
Okej, dobra, idę do lepszej szkoły, będę tam miała mój hiszpański, będzie dobrze...
Aż tu nagle pojawia się człowiek, który dosłownie i prosto z mostu wini Cię za to, że się tam dostałeś...
"Ciebie wgl nie powinno tutaj być...", "Jesteś tego pewna ?"
Cholera, chciałabym tak bardzo się wyżalić, opisać tą całą chorą sytuację... Ale nie mogę, nie tutaj.
Przez całą rozmowę myślałam, że wybuchnę płaczem...
Ale nie było już powrotu... NIE TYM RAZEM !
Bałam się bardzo, ten facet tak strasznie mnie zniechęcił... Już od bardzo dawna nie czułam się tak jakbym była miedzy młotem a kowadłem... Nie aż w takim stopniu...
Jak patrzyłam na to, jak sekretarka z drugiej szkoły oddaje moje papiery i skreśla mnie z listy... Miałam ochotę zacząć krzyczeć i kazać jej przestać, powiedzieć, że to wszystko to jedna wielka pomyłka i wyjść...
A raczej wybiec...
Ale tak nie zrobiłam...
Jestem teraz tam, gdzie jestem... Być może tak powinno być ? Tak, myślę, że skoro tak się stało, to tak powinno być...
Ale nadal nie mam siły by z czystym sumieniem napisać, że dokopię temu człowiekowi, że udowodnię mu, że zasługuję na to miejsce ! że jeszcze mu pokarzę na co mnie stać!
No i tak właśnie jest, że z głowy zaczęły coraz bardziej wypływać takie pozytywne i pełne siły plany, niestety nic na to nie poradzę, że nadal się boję, że nadal jestem trochę zdruzgotana i rozdarta i przede wszystkim, że ogarniają mnie wątpliwości....
Ale nie ! kurwa mać do chuja pana! Muszę być silna, muszę pokazać P., że jestem silna. Może miałam dzisiaj chwilowe załamanie, ale muszę z tego wyjść ! Muszę ! W końcu, mam silną psychikę, prawda ? To, że jakiś stary dziad wygrał tą bitwę, to nie znaczy, że wojnę nie wygram ja !
Lalal, mam przy sobie dziewczyny, które mocno mnie wspierają no i P. <3
To chyba właśnie im zawdzięczam, że nadal potrafię myśleć pozytywnie i dostrzegam pewne plusy...
Jest dobrze, pomimo tego syfu, jest dobrze :)
Zaczęłam nawet robić listę "rzeczy do zrobienia w tym roku szkolnym, w święta i w wakacje" Już mam kilka rzeczy :3
Niektóre to drobnostki, mało znaczące czynności, inne to plany, które bardzo, ale to bardzo ciężko będzie doprowadzić je do skutku, a inne są szalone i niezwykłe :D
Dzisiaj mocno odczułam to, że chyba trochę się myliłam...
Tak, w ostatniej chwili dostałam się do szkoły na której bardzo mi kiedyś zależało.
Tak, kiedyś...
Jak jest teraz ? sama nie wiem...
W pewnym momencie pogodziłam się z tym, że trafię tam gdzie dostałam się na początku, nawet zaczęło mi się to podobać !
I nagle BUM ! Wszystko co zacząłeś planować i sobie wyobrażać nagle przestaje mieć sens...
Okej, dobra, idę do lepszej szkoły, będę tam miała mój hiszpański, będzie dobrze...
Aż tu nagle pojawia się człowiek, który dosłownie i prosto z mostu wini Cię za to, że się tam dostałeś...
"Ciebie wgl nie powinno tutaj być...", "Jesteś tego pewna ?"
Cholera, chciałabym tak bardzo się wyżalić, opisać tą całą chorą sytuację... Ale nie mogę, nie tutaj.
Przez całą rozmowę myślałam, że wybuchnę płaczem...
Ale nie było już powrotu... NIE TYM RAZEM !
Bałam się bardzo, ten facet tak strasznie mnie zniechęcił... Już od bardzo dawna nie czułam się tak jakbym była miedzy młotem a kowadłem... Nie aż w takim stopniu...
Jak patrzyłam na to, jak sekretarka z drugiej szkoły oddaje moje papiery i skreśla mnie z listy... Miałam ochotę zacząć krzyczeć i kazać jej przestać, powiedzieć, że to wszystko to jedna wielka pomyłka i wyjść...
A raczej wybiec...
Ale tak nie zrobiłam...
Jestem teraz tam, gdzie jestem... Być może tak powinno być ? Tak, myślę, że skoro tak się stało, to tak powinno być...
Ale nadal nie mam siły by z czystym sumieniem napisać, że dokopię temu człowiekowi, że udowodnię mu, że zasługuję na to miejsce ! że jeszcze mu pokarzę na co mnie stać!
No i tak właśnie jest, że z głowy zaczęły coraz bardziej wypływać takie pozytywne i pełne siły plany, niestety nic na to nie poradzę, że nadal się boję, że nadal jestem trochę zdruzgotana i rozdarta i przede wszystkim, że ogarniają mnie wątpliwości....
Ale nie ! kurwa mać do chuja pana! Muszę być silna, muszę pokazać P., że jestem silna. Może miałam dzisiaj chwilowe załamanie, ale muszę z tego wyjść ! Muszę ! W końcu, mam silną psychikę, prawda ? To, że jakiś stary dziad wygrał tą bitwę, to nie znaczy, że wojnę nie wygram ja !
Lalal, mam przy sobie dziewczyny, które mocno mnie wspierają no i P. <3
To chyba właśnie im zawdzięczam, że nadal potrafię myśleć pozytywnie i dostrzegam pewne plusy...
Jest dobrze, pomimo tego syfu, jest dobrze :)
Zaczęłam nawet robić listę "rzeczy do zrobienia w tym roku szkolnym, w święta i w wakacje" Już mam kilka rzeczy :3
Niektóre to drobnostki, mało znaczące czynności, inne to plany, które bardzo, ale to bardzo ciężko będzie doprowadzić je do skutku, a inne są szalone i niezwykłe :D
Ja mam na odwrót. Jestem słaba psychicznie, a silna fizycznie.
OdpowiedzUsuńBądź silna i pokaż temu człowiekowi na co Cię stać.
dokładnie tak jak powiedziała to Sadness - nie daj się takiemu człowiekowi, musisz pokazać, że nie ma racji.
OdpowiedzUsuńdobrze, że są ludzie, którzy Cię wspierają - bez nich napewno byłoby o wiele trudniej.
powiem szczerze, że ja jeszcze nie przejechałam się na pisaniu, ale kto wie w najmniej oczekiwanym momencie może mnie to spotkać. mam jednak nadzieję, że mnie to nie spotka.
No to Ci cholernie zazdroszczę. I wierzę, że dasz radę bo silna babka z Ciebie ;d
OdpowiedzUsuńJa chyba nie mam tej siły. Ciężko będzie, ale staram się.
Szczerze nie wiem co Ci napisać.Bo jak już kiedyś chyba tu pisałam byłam w podobnej sytuacji.Nie dostałam sie tam gdzie chciałam,złożyłam papiery do innej szkoły chociaż mogłam złożyć papiery jeszcze raz do tej pierwszej szkoły.Jeszcze rok temu twierdziłam,że się poddałam od razu decydując się na znienawidzoną szkołę.Dzisiaj uważam,że to była dobra decyzja.Czasami myślę co by było gdybym jednak powtórnie złożyła ta papiery.
OdpowiedzUsuńMoże nie miałabym poprawek,uczyłabym się inaczej ale wiem jedno.Nie znalazłabym przyjaciela,miłości,wsparcia,pasji.Nawet nie wiesz jak bardzo wczoraj wraz z wyżej wymienionym przyjacielem cieszyliśmy się,że zdała.ON się cieszył.I to mi uświadomiło,że to moja szkoła,mój Świat.Bo walczyli o mnie.Tak więc może tak mialo być,może akurat w twoim przypadku pisana jest Ci szkola pierwszego wyboru.Nie rezygnuj po pół roku,bo zazwyczaj własnie w II półroczu wszystko się ustabilizuje.Ale jeżeli za rok nie znajdziesz siebie,swojego miejsca,ludzi nie warto się męczyć.
Ja z pewnością zmieniłabym szkołę gdybym nie odnalazła tego co odnalazałm :)
Trzymaj się i myślę pozytywnie <3
Kochanie zostaw za sobą całą przeszłość, uwolnij się od worka smutku, żalu i przygnębienia. Po co nieść na plecach tak ciężki wór? Pamiętaj o uśmiechu i żyj dniem dzisiejszym i przyszłością, a przeszłość zostaw już za sobą- nic nie dzieje się bez przyczyny, wszystko w życiu ma jakiś sens i cel nawet jeśli teraz trudno nam to zrozumieć :)
OdpowiedzUsuń