sobota, 25 stycznia 2014

46. Na dziś wystarczy.

Cholernie wszystko się wolno toczy.
Tak mi się przez tą zimę czas ciągnie, że bywają dni gdzie nie potrafię poradzić sobie ze wszystkim co mnie otacza.
Całe szczęście, że w szkole ostatnio trochę się dzieję, więc nie siedzę ze skrzyżowanymi rękoma narzekając na to, że jest nudno... bo nie jest ! ;D Mam dużo do roboty, trochę z tego powodu narzekam, ale... Ale to na mnie dobrze wpływa. Ciężka praca z umiarem motywuje mnie do działania i wtedy nie myślę o tym całym syfie...
Mogłabym się nieźle teraz rozpisać ale... Chyba nie chcę psuć sobie soboty.
Generalnie mogę tylko teraz powiedzieć, że nadal czekam aż cokolwiek się zmieni... Nie wiem kiedy ta "szkoła pokory" a raczej "pokory wobec losu" się skończy...

Chcę gdzieś wyjechać...
Może nad morze... ?
Tak, myślę, że morze to może być dobry pomysł.



Szkoda tylko, że jest tak zimno...


wtorek, 14 stycznia 2014

45. Czekanie boli

Generalnie czasami wygląda to tak, że mam ochotę podejść do tego człowieka, zamachnąć się z całej siły i pozwolić by gniew, stres i wszystko co negatywne zajęło się resztą...
Tak, wiem, to jest złe.
Ale przecież to co ona robi też jest złe !
Dlaczego nikt nie może przemówić jej do rozsądku ?! Jeszcze takiego człowieka w życiu nie spotkałam...
Nic nie mogę zrobić. Nie mam jak przed tym uciec ani jak ochronić przed tym innych...
Niby widzę to światełko na końcu tego ciemnego tunelu, ale... Ostatnio mam wrażenie, że stoję w miejscu, że nie wyjdę z tego obskurnego miejsca...
Oczywiście, nie mogę się poddać ! W głębi serca wiem, że prędzej czy później się to zakończy.
Problem jednak tkwi w tym, że nie mogę dłużej czekać !
To nie jest tak, że nie jestem cierpliwa... Myślę, że 5 letnie czekać które nadal trwa świadczy o dużej cierpliwości. Jednak ostatnio tego wszystkiego jest po prostu za wiele. Gdy jest ciepło przynajmniej mogę gdzieś dalej się wyrwać, a teraz ? Jestem skazana na przeżywanie codziennie tego samego.
Ktoś czytając to co piszę może wyobrazić sobie rożne sytuacje. Mniej, lub bardziej przybliżone do tego co mnie otacza.. Bardziej lub mniej przerażające wersje... Prawda jednak jest taka, że to wszystko wpływa na mnie, na to jak się zachowuję wobec siebie i wobec innych, na cały mój światopogląd i na moje opinie na temat innych ludzi...
Pogubiłam się w tym nieźle ! Już tyle razy wspominałam, że nie radzę sobie sama ze sobą, że zaczęłam myśleć, że tak będzie na stałe... Pocieszają mnie jednak najbliżsi, że muszę się po prostu wyciszyć, odpocząć...
Cóż, mają rację i chętnie bym to zrobiła, ale w tych warunkach po prostu się nie da...
Nie wiem ile to jeszcze potrwa. Czekanie mnie boli i wiem, że nie tylko mnie...
Czasami się zastanawiam dlaczego moje życie nie wygląda tak jak życie tych wszystkich moich znajomych... Duży, piękny dom, ładne ubrania, super oceny, podróże do Kuby...
Tja, materialistka ze mnie... Cieszy mnie jednak fakt, że mam najlepszych przyjaciół pod słońcem, najlepszego chłopaka na świecie i najwspanialszych rodziców i siostrę w całej galaktyce.
Jednak czasami gdy człowiek znajduje się w ciężkiej sytuacji i za wszelką cenę chcę coś osiągnąć, coś co cholernie mu brakuje, to... Zapomina o tym, co się naprawdę liczy. Przestaje myśleć racjonalnie, zaczyna mu odbijać, wyolbrzymiać, przesadzać...
Tak, mówię o sobie.
Męczy mnie, że jedyne co mogę zrobić to czekać. W żaden sposób nie przyśpieszę niczego...
Boję się, że im dłużej będę stała bezczynnie, tym będzie ze mną gorzej. Wreszcie przyjdzie taki dzień gdzie osoba na której mi zależy odejdzie. Odejdzie bo stwierdzi, że nie może już sobie ze mną poradzić...



niedziela, 12 stycznia 2014

43.

Wszystko jest cholernie dziwne.
Wiedziałam że ostatnio jakoś sobie zbytnio z własnymi myślami nie radzę ale gdy już jednak zaczęłam z tym wszystkim walczyć i się temu nie poddawać, mój mózg znalazł sobie inny sposób na wyciągnięcie ze mnie wszystkich sił i łez. Nazywa się to "Wpadaj w histerię z błahych powodów lub nawet bez powodów"
Chore.
Przez to wszystko dopadła mnie nawet lekka gorączka...
Cieszę się jednak, że mam przy sobie przyjaciół którzy nawet w takich sytuacjach są w stanie łzy smutku zamienić w łzy szczęścia :3
Z drugiej jednak strony nadal stoję w miejscu... Miałam sporo rzeczy do zrobienia w ten weekend... Nie zrobiłam nic.
Eh.
Chcę żeby zaczęło świecić słońce
Chcę się wyprowadzić
Chcę żeby było ciepło
:(


poniedziałek, 6 stycznia 2014

42. Coś się chyba powoli zaczyna dziać :o

Minął długi weekend i w sumie spędziłam go tak jak chciałam go spędzić. Odpoczęłam.
Trochę oderwałam się od wszystkich...
Dwa długie dni zostałam w domu z tatą i siostrą.
Czegoś takiego bardzo potrzebowałam.
Jednak szkoda, że tylko ostatni dzień wolnego przeznaczyłam na naukę... -_-
Tak, matma. Generalnie prawie nic nie rozumiem i nie ukrywam, że jestem lekko przerażona tym jak sobie z tym przedmiotem poradzę w przyszłości... Niby biorę korki i niby mi pomagają, ale cóż... Wiecie jak to jest -_-
Po dłuższym robieniu zadań z matmy i po powtórce do kartkówki z hiszpańskiego, już nie wytrzymałam i wzięłam się za książkę - "Dlaczego mężczyźni nie słuchają, a kobiety nie umieją czytać map."
Świetna książka ! <3 Tyle wyjaśnia ! To jest niesamowite jak wiele rzeczy mi uświadomiła ! :o
Odkąd czytam tą książkę łatwiej jest mi zrozumieć czyjeś a nawet własne zachowania.
Żałuję, że tak bardzo ciągnie mi się lektura tej książki, ale postanowiłam, że wezmę się w garść i skończę ją najprędzej jak się tylko da. Dlaczego ? Bo czeka na mnie następna książka tych samych autorów - Mowa ciała <3

Kilka dni temu, gdy spędzałam właśnie te jedne z moich najspokojniejszych i najnudniejszych dni w tym nowym roku, stało się coś bardzo, bardzo dziwnego... Nie chce na razie otwarcie mówić o co chodzi, w końcu jeszcze 3 tygodnie, ale... szykuje mi się mała sesja zdjęciowa. Za aparatem oczywiście będę ja.
To chyba mała a zarazem duża szansa dla mnie... Nadal jestem w szoku jak to się mogło stać, że ktoś taki jak ja zrobi zdjęcia takiej osobie jaką jest ona... <ale tajemniczo :D>
Brzmi to teraz dosyć banalnie ale... Chcę dać z siebie wszystko :3
(No tak, teraz nagadam, a potem to wszystko nie wypali i wyjdę na naiwnego głupka który za szybko się wszystkim jara :D :( )
Co dalej...? Chyba nie mam już siły. Gdy uczyłam się matmy miałam milion przemyśleń które chciałam przelać własnie tutaj, ale... Gdzieś to wszystko teraz zniknęło :I
Nie będę siedziała i pisała bez sensu...
Chcę zrobić sushi.
To kolejny punkt "rzeczy do zrobienia".
Szukam jakiegoś SPRAWDZONEGO normalnego, zrozumiałego przepisu
na jakieś najprostsze sushi :)
Znacie może jakiś ?

Idę.
Aby do piątku...
 

środa, 1 stycznia 2014

41.

Cholera !
Spędzić taki dzień w taki sposób !
Nie ukrywam tego, jestem zła, bardzo bardzo zła... Jest mi też przykro...
To był błąd. Wiem, że nikt się tego nie spodziewał, ale mam nauczkę...
"Nie ważne gdzie spędzasz Sylwestra, ale z kim"
Jestem w wielkim szoku... Ci wszyscy nawaleni w cztery dupy ludzie, którzy przespali nowy rok...
Te wszystkie szkody, ten cały syf, ten obsrany i obrzygany kibel i nielecąca woda, ktoś dostał w twarz, ktoś sobie coś zrobił.... POWAŻNIE ?!
Każdy po przyprowadzał swoich znajomych i w pewnym momencie było z 60 osób... No tak, ja też byłam znajomym znajomego, ale bez przesady !
Wyobrażałam sobie to całkiem inaczej... Myślałam, że będę tańczyć CAŁĄ noc, że poznam nowych ludzi, że to będzie świetny początek świetnego roku...
Ale nie. Było całkowicie inaczej...
Dookoła kręciły się osoby które nie mogły wytrzymać bez wódki, piwa... Zależało im tylko na tym żeby się nawalić...
Cholera, chciałam wrócić ! Mogłyśmy przecież wrócić ! Ale nie... wymówki, które w tamtym momencie wydawały mi się w miarę w porządku sprawiły że przestała się upierać by wrócić, ale teraz jak sobie to wszystko przypominam to... Mogłyśmy wrócić ! Mogłam się uprzeć... To już druga taka sytuacja... Następnym razem uprę się bardziej, nawet jeśli wyjdzie na to, że będę musiała wrócić sama... -_-
Tak, jestem zła ! Ale nie na kogoś konkretnego... Po prostu, jestem zła, że tak wyszło... To niczyja wina, zdarza się :(
Być może taki zły początek miało oznaczać, że gorzej być już nie może i że reszta roku może być tylko lepsza ;D
Eh...
No nic, muszę się wziąć w garść. Muszę przestać zastanawiać się nad rzeczami które i tak już nie zmienię...
Co chcę zrobić w tym nowym roku ?
Chcę nauczyć się robić szpagat
Chcę wreszcie przestać TYLKO planować... Chcę w końcu te moja plany REALIZOWAĆ !
To są jak na razie najważniejsze sprawy...
Na razie muszę uciekać.
Pójdę na chwilę spotkać się z przyjaciółmi i omówimy na spokojnie wszystko co nas w nocy spotkało...
A potem zamierzam wybrać się do kościoła... Tak, do kościoła.
Ostatnio jakoś moja więź z Bogiem nieźle się poplątała... Zaniedbałam to wszystko i uwierzcie, źle i pusto się z tym czuję...
Zresztą tam się wyciszam, mogę sobie przemyśleć kilka ważnych spraw...

Tęsknię za P.
Chcę żeby już wrócił.
Jeśli wszystko pójdzie dobrze to być może
ferie przeznaczymy tylko dla siebie...
Może gdzieś pojedziemy ?
Chciałabym bardzo ! Tylko gdzie ?
Nawet jeśli to byłaby jednodniowa wycieczka... Byle gdzieś gdzie jest ładnie, gdzieś za Warszawą...