Jestem beznadziejna.
Jestem cholernym realistą, który nie potrafi dostrzec to co ma.
Gdy na swej drodze spotykasz coś pięknego, zaczyna się walka między mózgiem a sercem.
Serce - naiwny optymista ale też daje wiarę człowiekowi, co pomaga mu przetrwać i sprawia, że marzenia, obietnice, postanowienia i cele się spełniają... Pozwala pokochać, uwierzyć, zaufać... Serce nie "gdyba", serce cieszy się i docenia to co ma. Serce jest w stanie sprawić, że wydusisz z siebie milion szczerych, pięknych, głębokich słów. Serce jest w stanie sprawić, że zaufasz komuś bezgranicznie, że powierzysz mu całe swoje życie, że będziesz pewna, iż wszystko będzie dobrze...
Mózg - zimny realista, ale też pozwala człowiekowi dostrzec wiele wyjść, co pomaga mu zareagować w odpowiedniej chwili. Sprawia, że zatrzymujemy się przed zrobieniem lub powiedzeniem czegoś głupiego, Sprawia, że hamuje nas przed tym co mogło by się skończyć dla nas źle... No właśnie, "co mogło by się skończyć dla nas źle". To właśnie mózg zawsze się wtrąca by ostrzec nas przed różnymi konsekwencjami, to on uświadamia nas, że w życiu nie zawsze bywa tak pięknie i lekko, że ludzie oprócz mówić pięknych słów i obiecać, potrafią też krzywdzić...
I znowu ta walka... Uwierzyć, czy nie uwierzyć ? Zaufać czy nie zaufać ? Pokochać czy nie pokochać ?
UWIERZYĆ, ZAUFAĆ, POKOCHAĆ. tego właśnie chcę i teraz dobrze o tym wiem.
Ale przede mną ciężki do pokonania mur - Wspomnienia, obietnice, słowa. Sprawy które były kiedyś wszystkim a nagle stały się niczym.
Nie chcę by tym razem też tak było, wiem, że jeśli ktoś szczerze to obiecuje, to się to spełnia.
Ale teraz kolej mózgu - życie bywa zdradliwe i robi wszystko aby czyjąś obietnicę zepsuć.
Serce - czuję, że jest święcie przekonane, iż to jest właśnie to. Czuję, że podpowiada mi abym uwierzyła, abym zaufała i pokochała...
Mózg - karze mi czekać, przypomina ciągle o tym, że to za szybko, żebym uważała na to co mówię, żebym nie brała do serca tego, co mówią mi inni...
Tym razem jestem po stronie serca, ale mózg nadal jest częścią mnie, więc ciągle muszę znosić jego marudzenie, gadanie i przez to zagłusza mi to, co podpowiada mi serce...
Cholera !
Czuję się winna... Czuję się winna, że nie potrafię sprawić aby mój mózg się przekonał.
Aaaaaaafakjndjf, piszę głupoty, głupoty, głupoty....
Jestem rozdarta.
Nie, po sekundzie stwierdzam, że nie.
Bo wiem, czego chcę, ale nie wiem jak to osiągnąć.
Uwierzyć, zaufać, kiedyś pokochać.
Czekanie boli, najgorsze, że nie tylko mnie...
Idę spać.
Wiem, że będzie dobrze. My wiemy, że będzie dobrze. Moje serce wie, że będzie dobrze.
Cholera, czas najwyższy cieszyć się tym, co się ma. Być wariatem, łamać wszelkie reguły związane z "to nie wypada", "za szybko", "to ryzykowne", "co powiedzą na to ludzie ?!"
Pieprzyć to, co będzie. Bo nigdy nie wiadomo jak będzie.
Pieprzyć to, co było kiedyś. Bo nigdy to już do nas nie wróci.
Pieprzyć to, co realistyczne. Bo by przetrwać, trzeba mieć marzenia.
Pieprzyć innych ludzi. Bo to oni sprawiają, że robimy to co oni oczekują, bo to oni dają nam głupie zasady związane z "rozsądkiem", bo to oni dużo mówią i krytykują, a mało wiedzą...
Wszystkim mówię, że życie to jedna wielka niewiadoma, że trzeba łapać okazję, cieszyć się nią, że trzeba ryzykować aby coś osiągnąć. Czas do tego wszystkiego się dostosować...

Tyle się ostatnio u mnie dzieje, że sama nie ogarniam, haha C:
OdpowiedzUsuńAle jest pozytywnie :)
Miłych wyjazdów, trzymam kciuki, aby się udały! No i przywieź ze sobą wielki usmiech (po notce stwierdzam, że ostatnio go nie posiadasz :<), a co ważniejsze dużo, nowych wspomnień :D
Dziękuję C:
po twojej notce stwierdzam, że absolutnie jedziemy na tym samym wózku. to co napisałaś w większości odzwierciedla to co czuję ja. u mnie głównie jest to "za szybko". nie wiem czemu za szybko, w końcu przecież minęło już tyle miesięcy...
OdpowiedzUsuńOj, od pewnego czasu co chwilę mam podobne myśli, tyle że ja na stówę jestem właśnie 'rozdarta'. I masz rację, trzeba żyć tym co jest teraz, być szalonym i nie zwracać uwagi na konsekwencję. Jesteśmy młodzi i kiedy się wyszalejemy jak nie teraz?
OdpowiedzUsuńNo właśnie brakuję mi takich blogów! Uwielbiam http://creatina-najaranaszczesciem.blogspot.com/ , ale ma chwilowo przerwę... A tak to ciężko mi coś zaproponować ;(
OdpowiedzUsuń