Jestem najszczęśliwszą osobą pod słońcem.
Ostatnio miałam problem z moimi marzeniami, a raczej z ich brakiem.
Teraz ? Zaczynam czuć, że powoli się tworzą.
Na razie są bardzo małe, dla niektórych być może mało znaczące, dla niektórych być może mało konkretne, ale wiecie co ? Są.
Oprócz tego, że chciałabym momentalnie po osiemnastce zrobić prawko, to jedno z moich małych marzeń jest mieć przytulne mieszkanie albo niezbyt duży dom z ładną altanką, chciałabym mieć komin a przed nim białe futerko. Może nie wiem kim chcę być w przyszłości, ale wiem, że moje marzenie jest aby ma praca sprawiała mi radość. Chciałabym też zapewnić moim rodzicom spokojną i radosną starość. Chcę im podziękować za wszystko co dla mnie zrobili, są dla mnie tacy ważni... Wiem, że bywam okropna, wredna, kłamliwa, egoistyczna, zapominalska... Jedno z moich malutkich marzeń jest po prostu uczyć się na błędach i z dnia na dzień stawać się lepszym człowiekiem. Mam jeszcze w zanadrzu różne bardziej szalone marzenia np. pojechać za granicę autostopem albo pojechać do dżungli na ekspedycję :D
Moje marzenie jest być dobrą córką, przyjaciółką, dziewczyną, być może kiedyś żoną i matką, a potem babcią. Chcę być dobrym człowiekiem, który wie jak postępować, jak przepraszać, jak wybaczać, jak kochać.
Nie wiem dlaczego ale jestem bardzo dziwna.
Przez pół dnia potrafię zastanawiać się nad sensem mojego życia, mojego bycia i postępowania.
Przez pół dnia potrafię nie doceniać tego co mam.
Przez pół dnia potrafię być najzgorzkniałym człowiekiem na ziemi.
A potem BUM, dociera do mnie milion rzeczy.
Dociera do mnie, że mam wszystko co człowiek by chciał. Nic mi nie brakuję. Czasami jedynie chęci na to, by to wszystko dostrzec...
O wiecie w sumie jakie jest dla mnie najważniejsze marzenie ? By to wszystko po prostu najzwyczajniej na świecie nie spieprzyć.
Dziękuję dobranoc, życie jest piękne.
Ostatnio miałam problem z moimi marzeniami, a raczej z ich brakiem.
Teraz ? Zaczynam czuć, że powoli się tworzą.
Na razie są bardzo małe, dla niektórych być może mało znaczące, dla niektórych być może mało konkretne, ale wiecie co ? Są.
Oprócz tego, że chciałabym momentalnie po osiemnastce zrobić prawko, to jedno z moich małych marzeń jest mieć przytulne mieszkanie albo niezbyt duży dom z ładną altanką, chciałabym mieć komin a przed nim białe futerko. Może nie wiem kim chcę być w przyszłości, ale wiem, że moje marzenie jest aby ma praca sprawiała mi radość. Chciałabym też zapewnić moim rodzicom spokojną i radosną starość. Chcę im podziękować za wszystko co dla mnie zrobili, są dla mnie tacy ważni... Wiem, że bywam okropna, wredna, kłamliwa, egoistyczna, zapominalska... Jedno z moich malutkich marzeń jest po prostu uczyć się na błędach i z dnia na dzień stawać się lepszym człowiekiem. Mam jeszcze w zanadrzu różne bardziej szalone marzenia np. pojechać za granicę autostopem albo pojechać do dżungli na ekspedycję :D
Moje marzenie jest być dobrą córką, przyjaciółką, dziewczyną, być może kiedyś żoną i matką, a potem babcią. Chcę być dobrym człowiekiem, który wie jak postępować, jak przepraszać, jak wybaczać, jak kochać.
Nie wiem dlaczego ale jestem bardzo dziwna.
Przez pół dnia potrafię zastanawiać się nad sensem mojego życia, mojego bycia i postępowania.
Przez pół dnia potrafię nie doceniać tego co mam.
Przez pół dnia potrafię być najzgorzkniałym człowiekiem na ziemi.
A potem BUM, dociera do mnie milion rzeczy.
Dociera do mnie, że mam wszystko co człowiek by chciał. Nic mi nie brakuję. Czasami jedynie chęci na to, by to wszystko dostrzec...
O wiecie w sumie jakie jest dla mnie najważniejsze marzenie ? By to wszystko po prostu najzwyczajniej na świecie nie spieprzyć.
Dziękuję dobranoc, życie jest piękne.

Odeszłam od harcerstwa bo wszystko zaczęło się pieprzyć.Będąc w podstawówce bardzo chcieliśmy już iść do starszej drużyny,wtedy idealnej.Z wielką zazdrością patrzyliśmy jak świetnie się dogadują,prowadzą zbiórki,spotykają się poza nimi,jak spędzają obozy i biwaki,byli jedną wielką rodziną.Wreszcie i na nas nadszedł czas,ale oni już odeszli została garstka i ten pierwszy rok w starszej drużynie był jeszcze ok,w miarę harcerski,niezłe zbiórki,poznawaliśmy cudownych ludzi.Z czasem nadszedł czas abyśmy my zajęli się mlodszymi drużynami i zuchami,staliśmy się samodzielni w naszym harcerskim byciu ale to już nie było harcerstwem.Spieprzyliśmy sprawę wywalają świetnego komendanta bo wtedy mieliśmy dość,2 gim to był dobry rok w moim życiu nowi członkowie starsi o rok ale ich drużynę rozwązano więc nas powiązano.Cudowne bekowe zbiórki,biwaki po prostu marzenie to był mój właściwie ostatni najlepszy rok.w 3 gim wielu ludzi odeszło,my jeszcze niedawno 1 gim musieliśmy zająć się szczepem,który pomału się rozwalał.Byłam przyboczną w drużynie zuchowej ale moja drużynowa nie była zbyt idealną osobą aby to prowadzić,szczerze oby dwie nie podołałyśmy temu zadaniu.Obiecałam sobie,że spróbuję pociagnąć to wszystko zuchy,starszą drużynę-na poczatku była motywacja dla Maćka,Macie by się nie poddał.Ale z czasem wszystko osłabło,przed świętami w grudniu powiedziano nam,że naszą drużynę i jeszcze młodszą rozwiązują.To był cios,płakałam w domu jak chyba wielu ale szczerze żałuję,że już wtedy nie zakończyliśmy naszej przygody.Po 3 tyg reaktywowali wszystko,były plany,nadzieja,wielu ludzi powróciło tylko po to aby nam zrobić złudną nadzieję.Do kwietnia było ok,prokety drużyny,jakoś dawaliśmy radę.Ale potem nasza kadra zaczęła nas olewać,przychodzliśmy na zbiórki a zbiórek nie było więc szliśmy w naszym gronie gdzieś posiedzieć.W czerwcu zrozumiałam,że najlepsze lata już nie powrócą,że nie ma co ciągnąć,idę do Lo więc to dobry czas aby zakończyć.Był jeszcze obóz.Myślałam,że będzie udany,zakończenie nie do końca tak było i to również zadecydowało o moim odejściu.Po prostu pewna dziewczyna która była od właśnie prowadzenia zbiórek,kilka miesięcy jakby nas olewała,przed obozem dostała porządny ochrzan więc na obozie chciała się pokazać.Więc ja w kilku kwestiach jej się sprzeciwalam a ta chociaż zawsze fajna nagle po prostu zaczęłyśmy się kłócić.Ja też byłam trochę rozżalona tym co się stało.Trochę żałuję,że nie odeszłam rok wcześniej kiedy moje wspomnienia były o wiele lepsze,byli lepsi ludzie ale i w tamtym rok przeżyłam kilak miłych chwil.Aktualnie już tak bardzo za nimi nie tęsknię ale oddałabym wiele aby przeżyć jeszcze raz tak na koniec,noc harcerską.Kiedy na świeżym powietrzu wokół ogniska siedzi grupa harcerzy.Może coś w stylu zbiórki może zwykłe pogaduchy a potem całonocne śpiewanki z szybkim jedzeniem ^^ Oddałabym wiele za taką noc,ale cóż czasu nie cofnę.Cieszę się,że przez 7 lat miałam cudowną rodzinę,że poznałam genialnych ludzi,wiele się nauczyła i przezyłam niesamowite przygody.Teraz próbuję cieszyć się tym małym szczęściem w postaci miłości jakie dostałam-może kiedyś i ono będzie tylko wspomnieniem ale chcę się cieszyc <3
OdpowiedzUsuńPrzepraszam,że tak monologowo i długo ale inaczej się nie dało.
<3 !
OdpowiedzUsuńi tak trzymać. OBOŻEJAKIESŁODZIAKIJANIEWYRABIAMTĘCZAWSZĘDZIESZCZĘŚCIA<3
OdpowiedzUsuńSzczerze w harcerstwie czy innych zbitych grupach zawsze tak jest.Sama wiem jak reagowaliśmy jak przychodził ktoś nowy,niby wiesz mili itp. ale myśmy się znali na wylot,ciągła beka a taka osoba zawsze z boku gdzieś stała bo do końca nie ogarniała,dopiero potem za jakiś czas jak się ja poznało było inaczej :)
OdpowiedzUsuńJEZUSS! TAK SIĘ CIESZĘ, ŻE MASZ TAKIE DOBRE SAMOPOCZUCIE KOCHANA MOJA, NAJDROŻSZA! <3
OdpowiedzUsuńJasne, że się wyróżniasz C:
Do Tczewa? A naprawdę chcesz przyjechać?! Byłoby wspaniale! *O* Jejku, w każdej chwili!
Najpierw nagrywam filmik aparatem, wrzucam na kompa, w movie maker dodaje napis poppymiauczak,a potem w programie Free Video to GIF Converter konwertuje wideo na format gif i to wszystko C:
zapraszam na nowy post c:
Cieszę się że wróciła Ci wiara w siłę marzeń. Są piękne i najpiękniejsze w swej prostocie. Ja również marzę o takich rzeczach, szczególnie o dobrej pracy i pomocy rodzicom. Cała reszta może poukładać się sama:)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam serdecznie życząc ogromu szczęścia :*
Ps. co do komentarza u mnie - ruszenie do przodu najlepiej zaczynać od postawienia maleńkiego kroku w przód - ja usiłuję go właśnie wykonać:)
Tak, G. to przyjaciel ;d
OdpowiedzUsuńI może masz rację, żeby nie przesadzać z tą chłodnością do ludzi, tylko, że już mam dość traktowania mnie jak opcję. 'Z innymi nie wyjdzie to wróćmy do niej, przecież ona zawsze na nas czeka' -,- Męczące ;)
Nawet nie wiesz jak się cieszę kiedy ktoś czyta moje wpisy i mnie rozumie-nie patrzy na moje ciało ale duszę dostrzega to czego tak wielu nie widzi.
OdpowiedzUsuńJestem tak bardzo szczęśliwa,że są ludzie którzy widzą tak jak ja coś więcej a jest nas niewiele <3
o proszę jaki ładny uśmiech :) jest pozytywnie i tak ma zostać ! ;D
OdpowiedzUsuńJa ostatnio narzekam na brak marzeń ;_;
OdpowiedzUsuńZ Wieliczki jestem ;d Kopalnia soli i te sprawy ;d
OdpowiedzUsuńw końcu ! w końcu natrafiłam na jakiś optymistyczny blog :) to wspaniałe, że jesteś szczęśliwa :)
OdpowiedzUsuńniech Twój uśmiech nigdy nie znika z Twarzy :)
wiecej szczescia tylko wiecej chcec :)
OdpowiedzUsuńobserwujemy?
hahaha, jakimś starym zboczeńcem na pewno nie jestem XD ale piwo w dłoni mi się zdarza ^^
OdpowiedzUsuńto byłoby takie niezwykłe *O*
i tak trzymaj :)
OdpowiedzUsuń