niedziela, 14 kwietnia 2013

11. coraz bliżej do piekła...

Prawda jest taka, że nie wiem co ze sobą zrobić.
Za tydzień egzaminy, a ja ? biorę się za niepotrzebne rzeczy, albo nie biorę się za nic.
Przez prawie cały rok szkolny tej ostatniej klasy wmawiałam sobie "Dobra, daj spokój z tymi wszystkimi wyjściami, imprezami, spotkaniami...To ostatni rok, trzeba wziąć się w garść. Po egzaminach zrobisz co będziesz chciała" I kurwa dwa tygodnie przed łamię wszystkie moje postanowienia...
Co za gówno...

Chociaż... Sobotę spędziłam świetnie.
Nie wiem dlaczego, ale gdy wróciłam do domu wytworzył mi się mętlik w głowie. Zaczęłam zauważać kilka faktów dotyczących mnie. Kilka uczuć. Kilka myśli. Kilka marzeń, które tak głęboko zakopałam w swojej duszy, że tylko czasami jestem w stanie po nie sięgnąć.


Mogłabym wziąć sprawy w swoje ręce. Ale po co ? Po co, skoro zawsze gdy to robię kończy się to wielkim błędem. Zresztą... nie jestem pewna tego wszystkiego. 

A tak z bardziej "realistycznej" beczki...
Nie wiem co mam robić... Zostać przez ten tydzień w domu i powtarzać materiał, czy dać sobie z tym spokój "bo tego czego nie wiem nie nauczę się przez tydzień" ?
Co mi doradzacie ? >_<

4 komentarze:

  1. raczej posiedzieć w domu, przynajmniej będziesz miała świadomość, że zrobiłaś wszystko co mogłaś. a w innym przypadku możesz mieć do siebie żal, że jednak nie poświęciłaś chwili i nie bardzo Ci poszło..
    to Twoja decyzja, więc ty sama musisz ją podjąć :)

    OdpowiedzUsuń
  2. oczywiście, że będę trzymać :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Zgadzam się w całości z Critical error :)
    Życzę powodzenia i trzymaj się! :3

    OdpowiedzUsuń
  4. wiem jak to jest przed egzaminami, ja juz nie pamiętam czy się uczyłam rok temu ale zdałam i źle nie było :)

    OdpowiedzUsuń