Najpierw znikam i przez dłuższy czas nic nie piszę.
Dlaczego ? Na początku naprawdę było źle, potem, nie wiem jak, wszystko zaczęło powoli się układać.
Chodzenie do szkoły stawało się rutyną, zaczęłam przyzwyczajać się do tego starego zrzędy, zaczęłam przyzwyczajać się do jego tekstów, starałam się to wszystko przekręcać w słaby żart, próbowałam jakoś nie ukazywać tego, że się boję, że się stresuję... Wychodziło mi. W pewnych momentach stwierdzałam nawet, że to całkiem ciekawa osoba, że może nie będzie aż tak źle...
Klasa okazałą się jak na razie naprawdę w porządku.
Do szkoły zaczęłam chodzić bez paniki w oczach, a ze szkoły wychodziłam z uśmiechem...
Coś się jednak ostatnio zmieniło.
Wiem, że to dopiero wtorek, ale ciągnie się to już od niedzieli...
Wszystko mnie denerwuje, wszystko sprawia, że chce mi się płakać, wszystko mi przeszkadza, ogarniają mnie jakieś czarne myśli, świadomość, że nie mogę z tego miejsca uciec jeszcze bardziej mnie przytłacza, strach powoli wraca...
Nie wiem jak z tym walczyć...
